in Lifestyle, Rozwój

Dlaczego warto mieć listę marzeń?

at

Lista marzeń to świetne narzędzie służące do samorozwoju. Jak zrobić własną bucket list?

Pamiętacie tę rewelacyjną komedię z Morganem Freemanem o dwóch facetach, którzy postawieni przed faktem nieuleczalnej choroby postanawiają spełnić swoje ostatnie życzenia, więc spisują na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią? Film ten to „Choć goni nas czas” i na mnie zrobił duże wrażenie. Panowie na wymiętej żółtej kartce zapisali swoje marzenia, większe, mniejsze, poważne i takie z przymrużeniem oka. Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale jak na ludzi, którzy mogą w każdej chwili umrzeć, nieźle się zabawili. 🙂

 Bardzo lubię tworzyć listy zadań do zrobienia, zresztą co kilka miesięcy mogliście zobaczyć moje postanowienia na lato, jesień, a potem wiosenną mobilizację. Takie systematyczne wykreślanie kolejnych punktów z listy sprawia, że czas nie ucieka mi przez palce, czuję, że przeżyłam go dobrze i lubię mieć poczucie, że znowu mi się udało zrobić to, co zaplanowałam. Z listą marzeń jest inaczej.

Kilka razy już próbowałam spisać swoje marzenia do spełnienia przed śmiercią, ale zawsze o tej liście zapominałam, wyrzucałam lub wykreślałam niektóre pozycje. Postanowiłam zacząć od nowa, zrobić z tego wyjątkowy moment i z roku na rok wykreślać kolejne linijki. Wyciągnęłam kartkę ładnego papieru, pióro i zaparzyłam dobrą herbatę. Przy spokojnej muzyce zastanowiłam się, co chcę w życiu osiągnąć, zobaczyć, spróbować. Nie zamierzam jej zamykać – zobaczę, co życie przyniesie i będę na bieżąco dopisywać kolejne punkty. Nie będę też wahać się przed wykreślaniem, gdy jednak stwierdzę, że te marzenie nie jest moje. Taka lista jest moim narzędziem motywacyjnym, bo wykreślić z listy takie marzenie to jak wygrać w totka. Na mojej poprzedniej liście było odwiedzenie Werony i zobaczenie posągu Julii – niby mała rzecz, ale bardzo przeżyłam te „spotkanie” – poczułam ten rodzaj spełnienia i poczucie, że życie nabiera sensu, gdy realizuję je według własnego planu. 

Błędem, który wcześniej popełniałam, to wpisywanie marzeń, które nie należą do mnie. Owszem, może skok na bungee jest wspaniałym przeżyciem, ale nie kręci mnie ten rodzaj spędzania czasu, wręcz panicznie się tego boję. W mojej liście nie znajdzie się też przebiegnięcie maratonu. Zastanowiłam się nad tym wszystkim, co mnie interesuje, fascynuje i czego chcę spróbować. Nie skupiłam się tylko na wielkich osiągnięciach, te małe pragnienia też są dobre. Nie ustawiam sobie wysokiej poprzeczki – chcę, aby zdobywanie kolejnych osiągnięć łączyły również małe sprawy. Z nich w końcu składa się życie. 

I najważniejsze postanowienie to działać od razu. Nie czekać na więcej czasu, więcej pieniędzy czy na chłopaka. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie i realizacja tych marzeń zależy tylko od nas. Ktoś, kto marzy o zdobyciu korony Polski, siedząc w domu przez komputerem nigdy tego celu nie osiągnie. Zaczynam, więc trzymajcie za mnie kciuki!

I na koniec parę rad dotyczących tworzenia listy marzeń:

  • Zapisuj te cele, które naprawdę chcesz spełnić i które są związane z twoimi pasjami.
  • Nie wahaj się modyfikować swoją listę – wykreślaj stare, dopisuj nowe marzenia.
  • Marzenia na liście to nie tylko kozackie rzeczy – nie bój się marzyć o drobnostkach.
  • Pamiętaj, że trudna droga do zrealizowania punktu z listy sprawia, że zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej. 
  • Jeśli chcesz, pokaż listę najbliższym osobom. Będziesz bardziej zdeterminowany do wykreślenia kolejnych punktów.
  • Napisanie listy to początek drogi. Teraz wstań i zrób pierwszy krok w kierunku realizacji jednego z punktów. Życie jest za krótkie, więc trzeba się spieszyć!

Macie gdzieś swoje listy? Które marzenia z listy udało się Wam spełnić?

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.