in Europa, Podróże

Słowenia. Istriańskie perełki – Koper, Piran, Izola i Strujan

at

Cześć! Znów zabieram was do Słowenii. Ten malutki kraj na ogromny potencjał. Przepiękne góry, zamki, alpejskie jeziora, urocze nadmorskie miasteczka. Ostatnio opowiadałam wam o tej górskiej części naszej wycieczki, a teraz chciałabym pokazać istriańskie perełki – Koper, Piran, Isola i Strujan. 

Jeśli chodzi o słoweńską Istrię może nie ma tu tak cudownych plaż jak w Chorwacji, ale  i tak uważam, że warto wybrać się tam na wypoczynek. Zachwycają przede wszystkim średniowieczne miasta pełne weneckich wpływów, jak i rezerwat kulturowy Strujan. W słoweńskiej Istrii spędziłyśmy trzy dni, zwiedziłyśmy nadmorskie miasteczka, skosztowałyśmy owoców morza i skorzystałyśmy z kąpieli morskich i słonecznych. Koper, Piran i Portoroz to takie słoweńskie Trójmiasto, tylko te ostatnie odpuściliśmy ze względu na to, że hotele i kasyna nas nie interesowały, a na kamiennej plaży na naszym kempingu było też fajnie ;). Jak może wiecie, jestem ciepłolubna, ale plaże to ostatnia rzecz jaka mnie kręci, chyba że mowa tu o jakiś spacerkach brzegiem morza (na przykład jak tu w Gdańsku o wschodzie słońca)

KOPER

Pierwszym miasteczkiem w słoweńskiej Istrii był Koper, którego dzieje sięgają aż starożytności. Miasto w XII wieku znalazło się w granicach Republiki Weneckiej, co widać na każdy kroku spacerując po urokliwych uliczkach. 

Jest to miasto typowo portowe. Oprócz garstki turystów uliczki były prawie puste, a życie mieszkańców toczyło się  leniwie na ławkach w parku  i w kawiarnianych ogródkach.  Aparaty w dłoń i szukamy najlepszych kadrów 😀 W Koprze bardzo podobał mi się biały Titov Trg z Pałacem Pretorianów (uwieczniłam go nawet w moim travel journalu!) w stylu weneckiego gotyku. Mieści się w niej informacja turystyczna i ratusz. Szkoda, że dopiero po fakcie dowiedziałam się, że jak się zapyta to można się załapać na darmowe oprowadzanie po pałacu. Wy będąc tam wykorzystajcie okazję :). Ktoś może powiedzieć, że w Koprze nie ma nic ciekawego, ale przyjemność spaceru po prześlicznych uliczkach, a potem zjedzenie słoweńskiej kremówki i możliwość  rozmowy z miejscowymi sprawiło, że to był bardzo interesujący czas, pokuszę się o stwierdzenie że w trybie slow travel 😀

Zobacz też:

Moje ulubione strony w travel journal

 

Zobacz też:

Słowenia. Magiczny Bled i niezwykły Bohinj

PIRAN

Piran to chyba największa istriańska perełka, niestety też najbardziej zatłoczona jeśli chodzi o turystów. Jednak pomimo wszystko trzeba przyznać, że to miasteczko jest przepiękne! Panuje tam całkowity zakaz poruszania się samochodami. Samochód zostawia się na parkingu przed miastem, do którego można potem dojść pieszo lub skorzystać z darmowego autobusu.  Na dzień dobry przywitał nas uroczy port. Znów za sprawą Wenecji, Piran stał się miastem targowym, a turystyka dotarła tu w XX wieku. 

Główny plac miasta, Tartini Trg powstał w XIII wieku. Port zasypano, wybudowano plac, który potem władze miasta nazwały na cześć włoskiego kompozytora urodzonego właśnie w Piranie, Giuseppe Tartini. Tam można spojrzeć na najstarsze budynki: Dom Tartiniego, dom barokowy czy  pałac Apollonio. Na placu stoi pomnik kompozytora, a w oddali widać wieżę katedry św. Jerzego. 

Najstarsze centrum miasta otaczają piękne, średniowieczne mury. Ja pospacerowałam z aparatem po stromych i wąskich uliczkach, wspięłam się na mury, potem pogubiłam znów w labiryncie kamieniczek, by dotrzeć do latarni morskiej i syrenki, który przysiadła na skałce 🙂 Ludzie korzystali z pogody, plażowali na kamienistej, wąskiej plaży albo zajadali lody w portowych kawiarniach. 

Travel journal – dlaczego warto go prowadzić?

 

IZOLA

Do Izoli dotarłyśmy po tym jak z parku strujańskiego zobaczyłyśmy taki o to widok. Stwierdziłyśmy, że jedziemy tam na jakąś świeżą rybkę. Akurat złapał nas deszcz, więc spacer po Izoli, chyba najbardziej kameralnym miasteczku na słoweńskim wybrzeżu był bardzo przyjemny. Odrapane kamieniczki, ciekawy kościół w centralnym placu i mały zielony park z wąską kamienistą plażą. Pomimo deszczowej aury i pochmurnego nieba wskoczyłyśmy do wody… 😉 To w Izoli można spróbować w cukierni tradycyjnego ciastka (szukajcie w cukierni przy porcie) i zjeść najpyszniejsze owoce morza i ryby. 

STRUJAN

Strujan to urokliwy (wiem, wiem, co chwilę to powtarzam!) i dziki kawałek tej części Słowenii. Ten półwysep znajduje się na terenie parku regionalnego (Krajinski Park Strunjan) i jego główną atrakcją są wysokie klify przylądka Ronek oraz solanki. Dziś Strujan to popularne centrum SPA znane w Słowenii i poza nią. Z góry rozpościera się widok na nadmorskie miasteczka, na przykład Izolę, którą widzieliście już na zdjęciu wyżej. No i klify wysokie na 80 metrów! Coś pięknego!

 Jestem ciekawa czy byliście już w Słowenii? Które miasta podobają się wam najbardziej? Koper, Piran, Izola, a może Strujan? Ja bardzo miło wspominam Słowenię i wiem, że na pewno jeszcze tam wrócę! Mam nadzieję, że oba wpisy o Słowenii (poprzedni wpis o Bledzie i Bohinj) zachęcą was do wizyty w tym cudownym kraju. A może spotkamy się tam na szlaku? 

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.

  • Widok z góry na czerwone dachy bardzo przypomina mi Lizbonę!;)

  • Dzień dobry, poproszę wszystko. Biorę w ciemno całą Słowenię! 😀
    Tak serio to przejeżdżałam ostatnio przez ten kraj w drodze do Sarajewa i nawet, nawet mnie urzekł. Na pewno te tereny nadmorskie są piękniejsze niż te, które mijałam. Żałuję, że nie mogłam się tam zatrzymać, ale na pewno nadrobię choć nie wiem kiedy 😀

Inline
Inline