in Europa, Podróże

Jak uprawia się kawę? Plantacja kawy Finca de La Laja

at

Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie bez niej rozpoczęcia dnia. Niesamowite, jaką drogę ziarenko kawy musi przejść, aby potem mogło znaleźć się zmielone i zaparzone w pyszny, aromatyczny czarny napój. Dziś zapraszam was na wizytę na plantacji kawy znajdującej się w dolinie Agaete na Gran Canarii.

plantacja kawy

FINCA DE LA LAJA

Plantacja kawy i owoców Finca de La Laja i zarazem winnica Bodega Los Berrazales to jedno z niewielu miejsc, gdzie czas się zatrzymał, a turysta czuje się jak gość. Znajduje się ona u podnóża góry Tamadaba i została założona przez rodzinę Lugo-Jorge prawie dwieście lat temu. Na powierzchni 1500 m2 rosną nie tylko krzewy kawowe i winne – w posiadłości uprawia się różnież pomarańcze, które idą na eksport i różne owoce egzotyczne. 

Pierwsze skrzypce grają tu przede wszystkim produkowane tam wina i kawa, jedyna w swoim rodzaju, bo nigdzie indziej w Europie nie spotkacie takiej plantacji! My dotarliśmy do posiadłości samochodem, choć po drodze musieliśmy pytać miejscowcych, nawigacja wyprowadziła nas w pole… Wcześniej tylko czytałam na którymś z blogów o możliwości zwiedzania plantacji, a gdy dotarliśmy na miejsce przywitał nas jeden z pracowników i  świetnym angielskim zaprosił na „obchód”. Opowiedział nam o historii tego miejsca i wydajności plantacji. 

JAK ROŚNIE KAWA

Okazuje się, że rosnące na plantacji drzewka arabiki są przycinane do wysokości ok. 2 metrów, bo zbieranie owoców odbywa się ręcznie. Przed palącym słońcem chronią je baldachimy winorośli, które pną się po specjalnych atresolach. Zebrane dojrzałe owoce kawy są suszone, a następnie oczyszczane z kilku warstw  łupinek. Zebrane zielone ziarenka są następnie palone, by wkrótce trafić do młynka, a następnie na nasze stoły w postaci ulubionego napoju. Cały ten okres od posadzenia drzewka do zbioru, suszenia i palenia to czas ciężkiej pracy wielu rąk.

plantacja kawy

Na plantacji uprawia się również owoce: cytrusy, papaje, mango i awokado. Wszystkie oprócz pomarańczy są uprawiane na potrzeby mieszkańców. Za to kanaryjskie pomarańcze, cudownie słodkie i soczyste idą na sprzedaż. My mieliśmy okazję podglądnąć jak rosną znane nam tylko z straganów i sklepów owoce. Ciekawostką, którą podzielił się z nami nasz przewodnik były rosnące wśród drzew róże. Okazuje się, że te wrażliwe rośliny jako pierwsze „powiadamiają” plantatorów o tym, że coś jest nie tak: czy to kwestia pogody, czy jeszcze nie odkrytego szkodnika upraw. 

WINA KSIĘŻNICZKI TAMADABA

Perełką na plantacji była bodega, gdzie w chłodnym kamiennym budynku przechowywano beczki wina. Wino Los Berrazales zdobywa nagrody w lokalnych i nie tylko konkursach. Robione jest z kanaryjskich odmian winogron, a butelki zdobią etykiety zaprojektowane przez artystę Pepe Damaso. Na terenie plantacji wzniesiona została również kaplica, gdzie okazjonalnie odbywają się msze i nabożeństwa. 

plantacja kawy

Cała nasza wycieczka po plantacji zakończyła się degustacją win i kawy. Poczęstowano nas też serem, ciastem i owocami. I to wszystko w miłej atmosferze w towarzystwie kilku osób pracujących na plantacji. Opowiadano nam anegdotki, historie o Gran Canarii, polecono miejsca godne zobaczenia. Jeden pan nawet pracował ponad rok w Warszawie w pewnej firmie IT! Cudowna inspiracja dla osób, które mają dość korpo. Rzucić wszystko i wyjechać w góry Tamadaba – oryginalnie! I uwaga, teraz najlepsze – to wszystko kosztowało nam 6 euro od osoby. Powiedziałam przewodnikowi, że za taką cudowną lekcję powinni liczyć sobie co najmniej dwa razy tyle, na co odpowiedział, że mimo wszystko robią to z pasji i jak chcemy resztę możemy zostawić w małym sklepiku zabierając do domu ziarno kawy, wino lub ręcznie robione konfitury. Cóż, nie wyjechaliśmy stamtąd z pustymi rękami 😉

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Bodega de Los Berrazales

Calle de los Romeros, s/n,

35480 Agaete

Gran Canaria

Tutaj możecie sprawdzić na mapie położenie plantacji. Ciężko tam dojechać z nawigacją Google, dlatego najlepiej pytać miejscowych 🙂

 

Jeśli kiedyś będziecie na Gran Canarii koniecznie odwiedźcie plantację Finca de la Laja i Bodega de Los Berrazales. Zdecydowanie warto!

Share:

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.

  • Uwielbiam kawę! A zobaczyć ją rosnącą na drzewach bardzo ciekawa sprawa! W ogóle jak tam pięknie!!

    • Tak, zdjęcia i tak nie oddają panującego tam klimatu 🙂

  • Imonujące są takie plantacje. Zwiedzanie to gościnność gospodarzy czy odpłatna przyjemność? Myślę, że miłośnicy kawy czy wina powinni się tam wybrać. Jeśli kiedy będę w tych rejonach, na pewno tam pojadę. Będę mieć tylko na uwadze, że nawigacja może zwieść mnie na manowce 🙂

    • Jak pisałam, za zwiedzanie liczą sobie 6 euro co nijak ma się do jakościowego czasu spędzonego na zwiedzaniu i degustowaniu win, kawy i owoców. Warto się wybrać 🙂

      • Ojej, chyba muszę przeczytać jeszcze raz, bo umknęła mi ta cena. Faktycznie 6 euro to niewiele. Ja bardzo lubię takie klimaty. Chętnie zobaczyłabym, jak to wygląda „od kuchni” 🙂

  • Annn

    Hej! Przeszłam właśnie przez twój cały blog (trochę mi to zajęło :D) i znalazłam wiele rzeczy dla siebie. Szczególnie podobał mi się wpis o nawykach, bo ciągle próbuje wprowadzić jakieś w życie, niestety z różnym skutkiem. Na pewno tu wrócę. Pozdrawiam, Ania 🙂

    • Zawsze mi się robi ciepło na sercu czytając takie słowa. Dziękuję!

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Mimo iż kawy nie lubię i nie pijam, z miłą chęcią oglądam twoje zdjęcia i zawsze fajnie dowiedzieć się czegoś ciekawego 😉

  • Kawa to moja małą obsesja, ciężko by było mi z niej zrezygnować. Wizyta na takiej plantacji to by było coś 🙂

Inline
Inline