in Podróże, Świat

Wizyta w tureckim hammam

at

Cześć! Wracam do Was z nowym wpisem po tygodniowej przerwie. Dzisiaj rozpoczynam urlop i choć mam za tydzień jechać do Gruzji  to trafiła mi się okazja krótkiego pobytu w Turcji. Żal nie skorzystać! Wakacje na tureckim wybrzeżu rozpoczęłam od wizyty w tureckim hammam i o tym chciałabym wam opowiedzieć.

img_4744

Nie najlepiej się ostatnio czułam i ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę to kilkugodzinna podróż samolotem i autokarem do odległego kraju. Jednak biorąc pod uwagę, że okazje trzeba łapać za nogi i nie puszczać postanowiłam wziąć udział w spontanicznym wypadzie do Turcji wraz z moją mamą, mając nadzieję, że wygrzeję się w słońcu i odpocznę. Trafiłyśmy do Alanyi, tureckiego kurortu bardzo popularnego w Polsce. Pierwszym punktem naszej wycieczki był turecki hammam, aby przygotować skórę na spotkanie z słońcem.

img_4739
Tradycja hammamu znana jest od wieków w krajach arabskich, gdzie łaźnie były nie tylko miejscem kąpieli i relaksu, ale też towarzyskich spotkań. Osobno kąpieli zażywały kobiety, osobno mężczyźni. Tureckie łaźnie to następczynie rzymskich łaźni znanych w starożytności.

Zdaję sobie sprawę, że hammam, w którym byłyśmy był świetnie dostosowany, aby zadowolić europejskie gusta, jednak wrażenia i tak były niezapomniane. Wybrałyśmy hammam prowadzony przez Turków, a można było spotkać tam i tubylców i turystów różnych narodowości. Pierwszym punktem wizyty był dziesięciominutowy odpoczynek w grocie solnej, następnie przeszłyśmy do łaźni parowej mentolowej. Pierwsze wrażenie było dziwne, lekko szczypało w oczy, jednak po pewnym czasie można już było oddychać swobodnie i czuło się oczyszczanie dróg oddechowych. W końcu mentol zawarty w olejkach działa w ten sposób, a oprócz tego likwiduje bóle głowy. Następnie zaprowadzono nas do sauny suchej. Zarówno po saunie, jak i łaźni parowej kazano nam zanurzyć się w basenie z zimną wodą. Brrrr!

Dużą atrakcją była kąpiel błotna. Mogłyśmy nasmarować glinką całe ciało łącznie z twarzą. Sam basen z „błotem” był dość śliski i trzeba było być ostrożnym. Po dokładnym umyciu się zabrano nas do tureckiej łaźni, czyli właśnie hammamu. To duże pomieszczenie z marmurowym blatem, kamiennymi ławeczkami i kranikami, z których leciała gorąca woda. W hammamie było przyjemnie ciepło. Tam oblano nas gorącą wodą i zrobiono peeling szorstką rękawicą kessa. Ostry dotyk ściereczki miejscami aż bolał, ale efekt gładkiej skóry był rewelacyjny. Potem uraczono nas masażem w pianie, którą przygotowano w płóciennym worku zanurzonym w roztworze pieniącego się płynu. Na marmurowych ławeczkach można było spokojnie odpocząć i opłukać się ciepłą wodą z piany. Poniżej ciekawostka: rybny peeling stóp jest bardzo popularną atrakcją 😉

img_4740

Po hammamie owinięte w ręczniki mogłyśmy odpocząć na miękkich sofach pełnych poduszek, napić się czegoś i zrelaksować się. Ostatnim punktem pobytu w hammamie był relaksacyjny masaż aromatycznymi olejkami. Wyszłyśmy z budynki prawie jak nowonarodzone przy okazji kupując rękawicę kessa, aby móc kontynuować pielęgnację po powrocie do domu. Oczywiście dodatkowo można było wykupić sobie inne masaże i zabiegi.

img_4742

Jeśli będziecie w Turcji polecam wybrać się do tureckiej łaźni i potraktować te doświadczenie jako ciekawostkę, atrakcję turystyczną i relaks. My zdecydowałyśmy się na pakiet zabiegów w Harem Hammam w Alanyi, który o jest duży, czysty i ładnie urządzony oraz tańszy w porównaniu z przyhotelowymi „turkish bath”. A ty byłaś w łaźni tureckiej podczas wakacji? My na pewno wybierzemy się jeszcze raz!

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.