in Styl życia

Sycylia. Tajemnicza Nicosia i Cefalu

at
sycylia-zwiedzanie-cefalu-nicosia

Kusi nas ten interior. Co będziemy jechać wybrzeżem, skoro taka nieznana plama nas woła z mapy. Kierujemy się w stronę Enny, miasteczka, które kojarzyłam z powieści Marleny di Blasi. Gdzieś w jego okolicy swój niezwykły dom opieki miała główna bohaterka, Tosca. Zapraszam na opowieść o trochę innej Sycylii niż tej, którą do tej pory pokazałam w dwóch poprzednich wpisach. Odwiedzimy Nicosię, wezwiemy carabinieri, obudzimy się z krowami, a potem wrócimy nad morze.

Zobacz też:

Sycylia. Etna i wąwóz Alcantara

Sycylia. Taormina i Castelmola

Nikozja na Sycylii – zapomniane miasteczko w górach

Czytając powieść Tamtego lata na Sycylii na pierwszych stronach autorka opowiada o tym, jak spotkała się z zmową milczenia mieszkańców, o tym, jak czuła się jak intruz. Wydawało mi się to nieprawdopodobne – Sycylia, którą znałam to ta wesoła, przyjazna i bardzo gościnna, pełna smaków, kolorów i morskiej bryzy. Gdy jednak zjechałyśmy z autostrady, aby kluczyć po wzgórzach i wąskich uliczkach, otaczało nas morze żółtej trawy. Postanowiłyśmy sobie odwiedzić jakieś miasteczko, padło na Nikozję. Moja relacja może być lekko zniekształcona, przez sentyment i czas, jak każde wspomnienia po dwóch latach. Przymrużcie zatem oko czytając te wspominki, a po praktyczne informacje zerknijcie na koniec wpisu. Btw, używam zamiennie polskiej i włoskiej nazwy miasta, które może być mylone z cypryjską Nikozją. Ta sycylijska jest dużo mniej znana, ale pewnie równie fascynująca.

Niewiele w polskim Internecie znalazłam informacji o tym miasteczku. Tereny gór Nebrodi fascynowały Arabów oraz władców: cesarza Frederyka II i króla normańskiego Rogera. Nikozja została założona ok. VII wieku w czasach Bizancjum na zboczach stromej góry, na której do dziś królują ruiny średniowiecznego zamku. To fascynujące, że w Włoszech jest tak wiele interesujących historycznie miejsc, że niektóre są znane i „ważne”, a inne totalnie zapomniane i popadające w ruinę. Tak samo jest z tym miasteczkiem. Nicosia wydaje się być zupełnie zapomniana przez resztę świata.

Zwiedzanie Nikozji

Zaparkowałyśmy przy ulicy, gdzie zza okna nakrzyczała na nas jakaś starsza pani, ale po wymianie zdań „Signora, non capisco, scuzi!”, uśmiechnęła się i machnęła na nas ręką. W innym oknie poruszyła się firanka, a kawałek dalej przez drogę przebiegł nam kot. Zaczęłyśmy się wspinać po wąskich, brukowanych uliczkach. Poczułam się jak intruz. Na ulicach nie było nikogo, dopiero gdy dotarłyśmy do głównego placu Nicosi, pojawiły się samochody i ludzie. Starsi panowie przycupnęli na ławkach, pykali fajkę, a jeszcze dalej w pobliżu budynku przypominającego ratusz dyskutowało dwóch policjantów. Oddaliłyśmy się w boczne uliczki ciągle wspinając się w górę.

Mijałyśmy domki, czy też raczej mieszkania, które dosłownie były wykute w skale, niektóre wyglądały jakby nie były zamieszkane od lat. Ostrożnie pooglądałam wnętrza tych, do których drzwi były wyłamane. Miasto naprawdę wyglądało jak wymarłe. Na górze dotarłyśmy do barokowego kościoła, który okazał się być bazyliką Basilica di Santa Maria Maggiore, nazywany również kościołem Santa Maria della Scala, ze względu na prowadzące do niego schody. To prawdopodobnie Roger Normański polecił budowę kościoła w ok. 1000 roku, aby móc w nim pełnić liturgię w obrządku łacińskim. Kościół był zamknięty, jednak potem doczytałam, że znajduje się w nim tron cesarza Karola V, zbudowany specjalnie na jego wizytę w Nikozji w 1535 roku.