in Europa, Podróże

Laponia zimą. Tydzień w krainie zorzy i reniferów

at

Prawie każdy marzy, by zimą znaleźć się w ciepłych krajach, pod palmą i z odpowiednio kolorowym drinkiem i z niecierpliwością czeka, by ten mroczny, mroźny okres w końcu się skończył. Dla takich koło podbiegunowe jest ostatnim kierunkiem, gdzie można by spędzić swój cenny urlop. A jednak Laponia zimą to zachwycający, oryginalny kierunek wakacyjny.

Gdy na moim Instastory (chodź zobaczyć!) pojawiły się relacje z Laponii, znajomi pukali się w głowę „Zamieniłaś Karaiby na 30-stopniowy mróz?!”. Przyznam, że w tym szaleństwie jest metoda. Przy -38 st. C polska zima oscylująca w okolicach 0 st. C jawi się niczym zaczątek wyczekiwanej wiosny, a krótki dzień to więcej spania, a przecież o co, jak nie o wypoczynek, chodzi na urlopie? Znajomy kiedyś na FB pochwalił się fotkami z fińskiej Laponii na tle zorzy, zaczęłam szukać, czytać i tak zrodziło się kolejne podróżnicze marzenie. No i Finlandia jeszcze mieniła się na złoto na mojej mapie-zdrapce. Zobaczyć te dziewicze lasy, upolować zorzę polarną i wygrzać się w saunie… Taki był cel tygodniowego wyjazdu.

Nocny przejazd na północ Polski, potem lot z Gdańska do Turku, autokarem do Helsinek, spanie, a następnego dnia lot do Ivalo. Da się to zrobić łatwiej, ale „droga jest celem”… Gdy o 9.00 wylądowaliśmy na białej płycie lotniska w Ivalo i po otwarciu drzwi samolotu do środka wpadł powiew mroźnego powietrza ja cieszyłam się jak dziecko, że się udało. Co więcej, czerwone -29°C na wyświetlaczu tylko zmogło tę ekscytację. Autobus wysadził nas pod samym osiedlem domków w miejscowości Saariselkä. Okazuje się jednak, że znalezienie właściwego mieszkanka wśród identycznych domków na osiedlu wcale nie było takie proste, a nasze stopy i dłonie jeszcze nie przyzwyczaiły się do panujących temperatur. Po piętnastu minutach szukania i chodzenia tam i z powrotem sprawiły, że każdy marzył, by się przykleić do kaloryfera. W końcu biały świat wygląda tak samo pięknie z okien domku, w którym huczy wesoło ogień w kominku…

A propos domku, jeśli jeszcze nie masz konta na Airbnb to załóż je, klikając z baner poniżej. Dostaniesz kasę na pierwszą rezerwację (26$), a ja zniżkę na swoją kolejną. Win-win!

Najfajniejszym udogodnieniem naszego wynajętego domku była sauna. Uczyniliśmy sobie z niej pewien rytuał i saunowaliśmy sobie wieczorami, w międzyczasie wychodząc na mrozik i do śniegu. Podczas gdy u nas zaprasza się na kawę w celu zacieśniania relacji, Finowie zapraszają na wspólne posiady w saunie. Koniecznie nago, w końcu dla nich nagość jest rzeczą zupełnie naturalną, choć uważa się ich za dosyć zdystansowany naród. Człowiek w saunie się rozluźnia, relaksuje i korzysta z zdrowotnych właściwości rozgrzewania organizmu. Oczywiście warto po saunie wskoczyć do śniegu albo do przerębla – my tak robiliśmy, a co więcej w Helsinkach wykąpałam się po saunie w Bałtyku, ale to już temat na inną historię.

Sama Laponia to kraina, która leży na terenie 4 państw: Norwegii, Rosji, Szwecji i Finlandii. Region ten jest znany nie tylko jako miejsce zamieszkania Świętego Mikołaja, ale przede wszystkim z dziewiczej, nietkniętej ręką człowieka przyrody. Koniecznie chciałam liznąć trochę spokoju w tych śpiących pod śniegiem lasach, bo Saariselkä częściowo należy do drugiego największego parku narodowego w Finlandii – Urho Kekkonen. Brak przemysłu sprawia, że spotkać tutaj można najczystsze powietrze i jeziora. To też jeden z ostatnich takich regionów, gdzie praktykuje się tradycyjny spęd zwierząt wędrownych. Renifer to wizytówka regionu – wszędzie można spróbować dań z mięsa renifera, a na turystów czekają pamiątki z poroży i skór. W kraju, gdzie jest więcej reniferów niż ludzi i która zamienia się zimą w lodową krainę zadziwiająco działa zasięg telefoniczny, a drogi i chodniki są lepiej odśnieżone niż u nas o poranku typu „zima znów zaskoczyła drogowców”.

Zobacz też:

CO ROBIĆ W LAPONII ZIMĄ?

Podzielę się z wami tym, co sami robiliśmy w Saariselce przez tydzień. Oczywiście mając wynajęty samochód można odwiedzić inne miasteczka, w tym Rovaniemi i wioskę Świętego Mikołaja, czy Inari i ich flagowe muzeum Siida.

WZGÓRZE KIILOPAA I KĄPIEL W PRZERĘBLU

Choć Laponia to teren głównie wyżynno-górzysty dla mnie wyglądał płasko jak na talerzu. Jednego dnia zrobiliśmy sobie spacer na wzgórze Kiilopaa. Górka ma zaledwie 546 m, ale mroźny wiatr i śnieg zrobiło z tej wycieczki największą atrakcję. Z naszej wioski do ośrodka pod wzgórzem (znajduje się tam hotel i restauracja) było 12 km. Początek trasy to spacer ścieżką przez piękny, zimowy las. Słońce nisko wędruje po horyzoncie, więc ciepłe promienie przebijające się przez ośnieżone drzewa to jeden z fajniejszych motywów do fotografowania. Potem droga prowadziła w otwartym terenie, więc wiatr dawał się we znaki. Gdy dotarliśmy do ośrodka postanowiliśmy się ogrzać w hotelowej restauracji, a następnie zaatakowaliśmy szczyt. Możesz się śmiać, ale w śniegu te pięćset metrów wcale nie wydawało mi się takie łatwe do zdobycia. 🙂 Na szczycie czekała na nas nagroda: efekt halo przy zachodzącym słońcu i piękne różowe odcienie rzucane na lapoński las.

Planowałam skorzystać z dymnej sauny i kąpieli w lodzie, które są atrakcją ośrodka przy Kiilopie. Niestety, nasz ostatni autobus do domu miał odjeżdżać w krótkim czasie, więc odpuściliśmy sobie tę atrakcję…

To może Ci się przydać:

Kiilopaa.fi – strona poświęcona ośrodkowi pod Kiilopää z godzinami otwarcia saunarium, programem i propowanymi wycieczkami

Nasza trasa w Google Maps

PARK NARODOWY URHO KEKKONEN I CHATKI

Niezwykle fascynuje mnie stare prawo dostępne w krajach północnych, tzw. prawo wszystkich ludzi, mówiące, że człowiek jako część natury ma dostęp do przyrody i jej zasobów. W Finlandii w parkach narodowych i nie tylko istnieją różnego rodzaju chatki – schroniska, z których można bez obaw korzystać. Czytałam trochę na ten temat i zamarzyło mi się spędzenie nocy w takiej chatce w samym środku lasu, o pobycie z naturą, upolowaniem zorzy i spędzenia czasu poza cywilizacją. Plan udał się częściowo, ale to i tak był świetny wypad. Za cel obrałam sobie chatkę Rumakuru (niestety te, które miałam wcześniej na oku znajdują się w strefie dziczy, nie prowadzi tam żaden szlak i w informacji turystycznej odradzano wędrówkę ze względu na świeży, miękki śnieg).

Rumakuru znajduje się ok. 7 km od naszego miasteczka i dostępny jest do użytku w dzień. Oprócz wyjątkowych sytuacji spanie w niej nie jest dozwolone. My jednak nie mieliśmy zamiaru spać, tylko czatowaliśmy na bezchmurne niebo, przy okazji piekąc na blasze piecyka fińskie ziemniaczane placki i ser leipajuusto – mój absolutny faworyt wśród fińskiej kuchni. Oczywiście pogoda wbrew zapewnieniom prognoz spłatała nam psikusa i chmury przesłoniły zorzę, która tamtej nocy była podobno wyjątkowo silna. Chatki są dostępne dla każdego. W każdej znajduje się folder z informacjami na temat zasad panujących w chatce. W każdej znajduje się podstawowe wyposażenie typu stół, kominek lub piecyk i czajnik lub piecyk. Oczywiście należy zostawić za sobą porządek i zabrać wszelkie śmieci do miasta.

Lista chatek w Finlandii i zasady korzystania z nich

Trasa do chatki Rumakuru

Mapa turystyczna

ZAPRZĘGI HUSKY

Wielką atrakcją Laponii są zaprzęgi husky. Pieski te podobno bardzo lubią ruch i widok sani z psim zaprzęgiem jest na porządku dziennym w turystycznych kurortach Laponii. W końcu spragnieni wrażeń turyści chętnie korzystają z tej atrakcji. Ja osobiście nie byłam, ale znajomi podzielili się zdjęciami. Firm organizujących psie zaprzęgi jest sporo i do wyboru jest kilka opcji w różnych cenach.

ZORZA POLARNA I AURORA HUT

Naszym głównym celem była obserwacja zorzy polarnej i liczyliśmy każdego wieczoru, czy uda się nam upolować północne światełka. Ile ludzi, tyle wierzeń związanych z zorzą. Lapończycy, najstarszy lud zamieszkujący Laponię, wiążą pojawienie się aurory z legendą lisa i jego ogona. Mityczny lis Repu miał uderzać ogonem o ziemię, a płatki śniegu wznosiły się i migotały na niebie. Dziś wiadomo, że zorza powstaje na skutek aktywności wiatru słonecznego, a jej pojawienie się można przewidzieć na podstawie prognoz. Warunkiem koniecznym do obserwacji jest bezchmurne niebo, miejsce z dala od świateł miast i dosyć wysoki wskaźnik KP. Świetnym miejscem do obserwacji zorzy jest chatka Aurora, oddalona od centrum o zaledwie 20 min drogi. Udogodnieniem jest duży taras widokowy, z którego można podziwiać zorzę polarną. Chatka ta leży na 1,2 km, łatwym szlaku zwanym Aurorapolku.

Szlak Aurorapolku

Prognozowanie zorzy wg NOAA

Prognozy pogodowe Fińskiego Instytutu Meteorologicznego

OGNISKO W WIACIE

Opcja na niskobudżetowy wieczór. Nieopodal chatki Karvaselkä znajduje się wiata z paleniskiem, w której bez przeszkód można rozpalić ognisko. My zabraliśmy ze sobą kiełbasę z renifera, osławiony fiński ser oraz herbatkę w termosie i spędziliśmy tam miły wieczór. Stamtąd rzut beretem do chatki Aurora.

FARMA RENIFERÓW

Farm reniferów w pobliżu Saariselki jest kilka, my wybraliśmy do zwiedzania małą farmę, należącą do jednego z hoteli. Pan opiekujący się farmą odpowiedział na kilka naszych pytań odnośnie reniferów. Okazuje się, że te zwierzęta nie do końca dały się udomowić, więc wiosną puszczane są one wolno po lesie, a na zimę za pomocą quadów i helikopterów lokalizuje się stada i spędza z powrotem. Co dorodniejsze samce mają zaszczepione GPSy, by móc znaleźć całą rozhasaną grupkę. Choć można w dzikiej głuszy spotkać takiego renifera to okazuje się, że należy on zapewne do jakiegoś Lapończyka. Renifer jest do dzisiaj najważniejszym zwierzęciem w kulturze Saamów i główną przyczyną wypadków samochodowych. Zimą dla turystów organizuje się reniferowe kuligi, z których można skorzystać zapisując się z wyprzedzeniem.

SANKI I NAJDŁUŻSZA TRASA NA SANKI

W Saariselkä Ski Resort można zjechać najdłuższą w Finlandii (i chyba w Europie?) trasą na sanki! 1200 metrów szaleństwa, pieszczotliwie trasa ta nazwana została przez nas trasą samobójców. Mieliśmy do dyspozycji sanki z naszego domku, a wyjście na wzgórze Kaunispää, gdzie znajduje się ośrodek narciarski zajęło nam ok. 15 min, a adrenalina po jednym zjeździe utrzymywała się we krwi przez następne dwie godziny… Polecam mocno!

ICE BAR

W ośrodku wypoczynkowym Northern Light Village znajduje się chyba jedyny w okolicy lodowy bar. Temperatura, która tam panuje to -10 st. C! Ice bar co roku jest budowany z lodowych bloków pozyskiwanych z rzeki lub jezior. Na barze dostępny jest wybór głównie lokalnych trunków.

KOŚCIÓŁ W SAARISELCE

Niepozorny, stojący nieco na uboczu kościółek, do którego warto zawitać na chwilę. Sam wystrój jest bardzo skromny, ale żadne obrazy i ozdoby nie byłyby lepszym tłem dla ołtarza niż las, który widać przez ogromną przeszkloną ścianę kościółka.

Jak widać Laponia to bardzo interesujący kierunek i odczuwam duży niedosyt. Co więcej, uważam, że tydzień to zdecydowanie za mało! Marzę, by wrócić tu kiedyś latem, by pokonać jedne z wielu szlaków pieszych po fińskich parkach narodowych. Jechał(a)byś?

Share:

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.