in Podróże, Świat

Gwadelupa. Dzień w rezerwacie Petite-Terre

at

W listopadzie po raz drugi odwiedziłam Gwadelupę, znów odkryłam nowe miejsca, chętnie wróciłam do tych już odwiedzonych i moja fascynacja francuskimi Karaibami tylko się powiększyła. Tym razem chciałabym wam opowiedzieć o rezerwacie Petite-Terre i dlaczego trzeba się tam wybrać, jeśli odwiedzacie Gwadę.

Rezerwat Petite-Terre

Petite-Terre to dwie małe wysepki wchodzące w skład Gwadelupy odjęte od 1998 roku rezerwatem przyrody. Te koralowe wysepki jak i inne wyspy Gwadelupy zostały odkryte przez Kolumba, ale nigdy nie były długo zamieszkane ze względu na brak wody pitnej. Obecnie jedną z nich – Terre-de-Bas, zamieszkuje dwójka zmieniających się strażników, który pilnują porządku i natury. Druga, Terre-de-Haut jest niedostępna dla zwiedzających.

Rok wcześniej zabrakło mi czasu na odwiedziny w rezerwacie, bo aby zobaczyć Petite-Terre najlepiej wykupić całodniową wycieczkę, która niemało kosztuje, ale jest całkowicie warta swojej ceny. Wycieczka zawiera przejazd szybką łódką na wyspę, co samo w sobie jest atrakcją, czas wolny z snorkelingiem i spacerem po wyspie oraz kreolskim posiłkiem.

ZOBACZ TEŻ:

Wyspa iguan

Po dotarciu na wyspę nasi przewodnicy szybko zaczęli przygotowywać posiłek, a my mieliśmy sporo czasu na spacer po wyspie. W końcu na Petite-Terre można spotkać iguany! W sumie niewielka rewelacja biorąc pod uwagę, że „na lądzie” też je można spotkać. Tutaj jest ich zatrzęsienie!

Gdy dojrzeliśmy w krzakach pierwszą iguanę, dostała taką sesję zdjęciową, aż znudzona pozowaniem zniknęła w gałęziach. Jakie było nasze zdziwienie jak wchodząc na wytyczoną ścieżkę co najmniej pięć kolejnych obserwowało nas z z krzaków. Jakie to są fajne stworzonka! Obecnie na Terre-de-Bas jest ich około dziesięciu tysięcy. Populacja iguan na Petite-Terre to 1/3 populacji iguany antylijskiej na świecie. Są całkowicie niegroźne dla człowieka – to wegetarianki żywiące się kwiatami i liśćmi. Dorastają do nawet 1,6 m długości, a młode i samice mają intensywny zielony kolor, starsze samce są szaro-zielone, czy nawet niebieskawe.

Choć iguany chętnie pozowały do zdjęć trzeba pamiętać, że w rezerwacie Petite-Terre nie wolno dotykać żadnych zwierząt. Nawet kraba pustelnika, który również jest wizytówką wyspy. To samo tyczy się zbierania muszelek, koralowców, zrywania roślinności i pływania poza wyznaczonym terenem. Są to oczywiste rzeczy, jednak za każdym razem przypominane. Pamiętacie strażników z wyspy? Robią obchód codziennie, a podobno mandaty bywają wysokie. To wszystko oczywiście po to, aby zachować unikalny charakter rezerwatu.

Petite-Terre – zwiedzanie

Spacer wiedzie wokół latarni morskiej, która zbudowana została w 1840 roku. Resztę wyspy pokrywa las. Piękną piaszczystą plażę, na której biwakowaliśmy, zacieniały wysokie kokosowce, a z innych roślin na Terre-de-Bas, które udało mi się zidentyfikować to groszek morski, czarny cedr, portulakę morską, a trochę dalej od plaży znane u nas juki i agawy.

Po zrobieniu rundki po wyspie, postanowiliśmy trochę posnorkować. Podglądanie fauny morskiej to niesamowite przeżycie. Przed falami chroni ją bariera koralu i można odpłynąć daleko od brzegu, by obserwować piękne żółwie, rozgwiazdy, małe rekiny, kolorowe rybki mające swój dom w koralowcach. Ciekawskie żółwie podpływały na tyle blisko, że raz ledwo się zanurzyłam, a ogromny żółw zbliżył się na wyciągnięcie ręki i długi czas sobie płynął pode mną.

Po tych atrakcjach czekał nas kreolski posiłek. Grillowane ryby, ryż, accras z dorsza, czyli smażone kluski z dodatkiem ryby i przypraw, wytrawna tarta bananowa, pieczone banany na deser, a do picia oczywiście rum i koktajle na jego bazie: owocowy planteur i punch coco, na który zdobyłam przepis od samego kapitana. Gospodyni za to częstowała kandyzowanym kokosem również domowej roboty.

Jak dotrzeć do rezerwatu Petite-Terre?

Petite-Terre jest warta odwiedzenia. W sezonie trzeba rezerwować z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem, bo władze wprowadziły limit osób odwiedzających codziennie rezerwat. Ja zarezerwowałam wycieczkę u Pouldo, ale organizatorów jest więcej. Za Pouldo przemawiały szybkość przejazdu na wyspę – byliśmy pierwsi, więc na spokojnie pozwiedzaliśmy sobie, zanim dotarł czterdziestoosobowy katamaran. Kapitan jest też Kreolem z krwi i kości i wystarczy go poprosić, a chętnie nauczy podstawowych kroków francuskiego zouka. 🙂 Wycieczki można rezerwować np. na swojego ICIGO. Nasza kosztowała na początku sezonu wysokiego 95EUR.

Trzeba koniecznie zabrać krem przeciwsłoneczny, nakrycie głowy i zestaw do snorkelingu. W końcu nawet pobyt w raju może się zamienić w koszmar, gdy przesadzimy ze słońcem. 🙂

Chcesz być na bieżąco? Śledź mnie w social media:

Grafika na Pinterest – przypnij do swojej tablicy na potem:)

Kasia Janeta

Pochodzę z pięknej mieściny na południu Polski. Miłośniczka podróży, kwiatów, książek i DIY. Staram się kreatywnie spędzać czas wolny. Na blogu piszę o tym, co mnie pasjonuje i inspiruje.